Epidemia koronawirusa odpuściła, więc ponownie wystartował sezon weselny. Dla każdej pary ślub jest wyjątkowym wydarzeniem. Nic więc dziwnego, że zakochani chcą wykonać swoją sesję ślubną w niezwykłych okolicznościach.

Niestety niektóre pomysły są bardzo nierozsądne. W ostatnich dniach nasi czytelnicy kilkukrotnie poinformowali nas, że sesje ślubne odbywają się na… łachach na Wiśle. Eksperci są zgodni - to jak igranie z ogniem.

Łachy to pułapka - stąpając po takim terenie nigdy nie wiemy, w którym momencie człowiek zacznie zapadać się w piasku. Przed wchodzeniem na łachy ostrzegają toruńscy policjanci.

- Czasem wyglądają jak zwykły kawałek plaży, ale jednak nie są stabilne - mówi Wioletta Dąbrowska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. - Szczególnie na jej obrzeżach piasek jest nasiąknięty wodą i może się zapadać. Dodatkowo możemy mieć do czynienia z silnym wciągającym nurtem rzeki.

Funkcjonariusze z Wydziału Wydziału Prewencji Zespół na Wodach i Terenach Przywodnych często muszą upominać osoby, które decydują się wejść na łachy. I słowo „upominać” jest tu jak najbardziej właściwe, ponieważ policjanci nie mogą ukarać mandatem osoby, która pływa w rzece czy chodzi po łachach.