Polityk Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że to okazja, aby porozmawiać "o wielkich planach rozwoju polskiej infrastruktury", bo tym jest CPK. Zaapelował też, aby nie patrzeć na budowę jedynie pod kątem portu lotniczego. - Jeżeli spojrzymy na wartość nakładów, to w znacznej większości, przede wszystkim program inwestycji kolejowych - powiedział Horała. W ramach budowy CPK w regionie ma powstać 180 kilometrów nowych linii kolejowych, a 230 ma zostać zmodernizowanych. - System kolei dużych prędkości, który budujemy w ramach CPK, jest systemem w pełni zintegrowanym. To uzupełnienie obecnego systemu kolejowego - zauważył wiceminister.

Prace w województwie kujawsko-pomorskim powinny dobiec końca w 2030 roku. Od tego czasu obsługa komunikacyjna ma być na znacznie wyższym poziomie. - Długość podróży koleją z Bydgoszczy do Warszawy skróci się do 2 godzin, czyli prawie o połowę. Co więcej, tych połączeń będzie naprawdę dużo. W godzinach szczytowych, w środku dnia, będą to połączenia co 40 minut - zapowiedział Horała. - Cieszę się, że założenia i plany przedstawione kilka lat temu są realizowane, nawet z wyprzedzeniem tego planu - stwierdził wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz. - To bardzo ważna inwestycja, który zmieni naszą Polskę, nasze regiony i będzie miała wpływ na każde miejsce w naszym kraju - uważa.

IMG_20210618_124103

- Cały projekt CPK to odwaga, determinacja, patrzenie w przyszłość, na przyszłe pokolenia, a nie tylko na przyszłe wybory - powiedział minister Łukasz Schreiber. Jak mówił, to będzie cywilizacyjna zmiana. Nawiązał także do czasu podróży koleją, który jak zauważył, niewiele poprawił się od czasów II RP. - To jakościowa zmiana, jakościowy skok, na który z całą pewnością mieszkańcy Bydgoszczy, ziemi bydgoskiej, naszego województwa, czekają - uważa Piotr Król. Poseł powiedział też o innej inwestycji - być może nawet kwestią godzin jest ogłoszenie przetargu na budowę drogi S10.

Budowa portu lotniczego w ramach CPK wywrze także wpływ na lotniska regionalne, które jak mówił Horała obecnie są w różnej sytuacji. - Są takie, które mają się dobrze, a nawet bardzo dobrze, a są takie, które mają daleko idące problemy - zauważył. - Kiedy negocjowaliśmy z Komisją Europejską kwestię pomocy covidowej dla lotnisk, KE narzuciła nam taką metodologię pomocy, że policzymy wynik operacyjny za czas, kiedy były całkowicie zakazane loty, do analogicznego okresu z roku wcześniejszego, kiedy był szczyt rozwoju rynku lotniczego w Polsce - opowiadał Horała, dodając, że różnica miała wskazać kwotę przeznaczoną na pomoc. - Okazało się, że są trzy lotniska w Polsce, Bydgoszcz akurat do nich nie należała, które polepszyły swój wynik, które całkowicie administracyjnie zamknięte miały lepszy wynik operacyjny, mniejszą stratę niż, gdy działały. Tego rodzaju lotniskom CPK na pewno nie pomoże, ale też i nie zaszkodzi, bo już są w bardzo trudnej sytuacji - stwierdził.

Jako przykład świetnie prosperujących portów wskazał Gdańsk, Kraków czy Katowice. Bydgoszcz wymienił wśród tych lotnisk, które nie są w aż tak trudnej sytuacji jak trzy przykładowe lotniska, ale również nie cieszą się wielką popularnością wśród pasażerów. - Myślę, że lotnisko w Bydgoszczy na dłuższą metę musi sobie poszukać niszy. Patrząc na jego usytuowanie geograficzne, pewnie nigdy nie będzie tutaj rynku dla stałych, standardowych połączeń pasażerskich, bo rynek jest za mały, za blisko jest lotnisko w Gdańsku, za blisko jest Warszawa - uważa Horała. Wskazał, że być może rozwiązaniem będzie postawienie na rynek cargo lub loty czarterowe. - Jeżeli znajdzie się jakiś pomysł, to będzie miało ono szansę dalej funkcjonować. Warunkiem jest znalezienie niszy - podkreślił pełnomocnik rządu.

IMG_20210618_125547 (2)