- Wielokrotnie mówiłam i powtórzę jeszcze raz. Proszę więcej razy nie epatować waszym chorym podejściem do życia i uważaniem, że zabijanie jest normą, bo jedna pani mi się wyświetla jako LGBT, druga pani to typ pani Lempart - słychać na jednym z nagrań. Wyraźnie zdenerwowana wykładowczyni dzieli się też innymi przemyśleniami. - Nic nie umiecie tak naprawdę, ale od zabijania specjalistki. Czy wy żadnej moralności już nie macie, żadnej? Powiedziałam już ostatnio, co to jest za matka, która zabija swoje dziecko, co to za kobieta, która nie wie, jaką ma płeć? Proszę więcej razy tego nie robić. Bezczelne baby - kieruje swoje słowa do studentek.

IMG_20210618_110416

Nie wiadomo z kiedy dokładnie pochodzą nagrania. Ujawnili je przedstawiciele Lewicy Razem. Ich zdaniem w ten sposób wykładowczyni dyskryminuje studentki, które wzięły udział w jesiennych strajkach kobiet. - Te słowa nie pozostawiają pola do interpretacji - moim zdaniem to przemoc, zastraszanie, nadużycie władzy i terror na tych zajęciach - uważa Karolina Kozłowska. - Za to, że studentki stanęły po stronie praw człowieka, wolności, praw obywatelskich, demokracji, zostały obrzucone wyzwiskami, potraktowane protekcjonalnie i zastraszane. Jednocześnie pani doktor powołuje się na wartości chrześcijańskie, co jest szczególnie paradne, bo terror i poniżanie osób w słabszej pozycji do nich z pewnością nie należy - dodała.

Proszę zacząć czytać

Doktor Sloderbach podczas zajęć zachęcała też do czytania encyklik Jana Pawła II, bo "ten naród wydał świętego papieża". Jak mówiła Kozłowska, przejrzała pobieżnie listę lektur na Collegium Medicum i nie znalazła tam takiej pozycji. - Podejrzewam panią doktor o bigoterię i indoktrynację religijną, a nie troskę o rozwój intelektualny podopiecznych - mówiła. - Jest to bardzo obrzydliwe, że ktoś, kto powinien być autorytetem i przekazywać wiedzę w sposób rzetelny, nadużywa swojej pozycji, żeby niszczyć ludzi - stwierdził członek zarządu okręgu bydgoskiego Lewicy Razem, Adam Hoffmann.

IMG_20210618_110740

Jego zdaniem taka postawa jest niezgodna ze statutem UMK. - Statut mówi, że do podstawowych zadań Uniwersytetu należy kształtowanie postaw studentów i doktorantów w poczuciu poszanowania wolności i praw człowieka, ładu prawnego, zasad demokracji oraz odpowiedzialności za państwo polskie i tradycję narodową. Pani doktor zamiast kształtować takie postawy, zwalcza je, zastrasza i terroryzuje tych, którzy o prawa człowieka walczą na ulicy - dodał Hoffmann. Polityk przypomniał również, że rektor UMK zapewniał, że postawa protestujących spotka się ze zrozumieniem i szacunkiem ze stron władz uczelni.

Rzecznik UMK potwierdził, że rzeczywiście dotarła do nich informacja o zachowaniu wykładowczyni. - Wpłynęło oficjalne pismo od 40 pań, studentek kosmetologii, które opisują tę sprawę. Zwróciły się do rzecznika akademickiego. Rzecznik poinformował je w piątek, że sprawę wyjaśni - przekazał nam Marcin Czyżniewski, rzecznik prasowy uczelni. Jak mówił, do pisma, które uczelni przekazano w czwartek 17 czerwca nie dołączono nagrań. - Podchodzimy do sprawy poważnie - zapewnił. Bydgoska Lewica Razem wsparła studentki i zaapelowała o usunięcie Sloderbach z listy pracowników Collegium Medicum.

Specjaliści od zabijania

Epatowanie chorym podejściem do życia