Lekarze w szpitalu dziecięcym na toruńskiej Skarpie walczyli o życie dziecka przez dwa tygodnie. Niestety dziewczynka trafiła do lecznicy w bardzo ciężkim stanie - obrażenia były rozległe - i nie udało jej się uratować. Dziecko zmarło w nocy z piątku na sobotę.

Podejrzani o znęcanie się i usiłowanie zabójstwa dziecka są jego rodzice - 23-letnia Sylwia M. i 32-letni Przemysław O. Po sobotniej tragedii śledczy mogą zmienić im zarzuty - z usiłowania zabójstwa na dokonanie go. Wczoraj odbyła się sekcja zwłok. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski przekazał „Polskiej Agencji Prasowej”, że wstępne wyniki wskazują, że przyczyną zgonu trzylatki była niewydolność krążeniowo-oddechowa.

- Ta przyczyna pozostaje jednak w ścisłym związku ze stanem, w jakim dziecko trafiło do szpitala. Mówiąc wprost - do niewydolności doprowadziły obrażenia dziecka - powiedział Kukawski. Innymi słowy 3-latka trafiła do szpitala w takim stanie, że lekarze byli bezradni.

To wciąż nie są pełne wyniki sekcji zwłok. Będą one znane dopiero po przeprowadzeniu badań histopatologicznych. - Do tej pory nie zapadła jeszcze decyzja o kolejnych czynnościach z rodzicami dziecka. Prokurator prowadzący sprawę zadecyduje o tym, czy zarzuty zastaną zmienione - dodaje Kukawski.

Rodzice dziewczynki przebywają w areszcie. Są podejrzani o skatowanie dziewczynki, ale nie przyznają się do winy. Ze względu na dobro śledztwa nie została ujawniona treść ich wyjaśnień. Grozi im nawet dożywocie.