Marek Raczkowski to naczelny rysownik legendarnego Przekroju, periodyku powstałego najpierw jako tygodnik w trakcie II wojny światowej (kwiecień 1945 r.), o którym pisano że „był błyskotliwą sztuczką – graną na nosie ciężkiej rzeczywistości”, a publikowali w nim m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Julian Tuwim, Leopold Tyrmand i Sławomir Mrożek oraz „szkołą taktu, uśmiechu i czułości” jak mówiła Agnieszka Osiecka, bez którego życie w socjalizmie byłoby dla wielu trudne do zniesienia, w 2016 roku przekształconego w kwartalnik – spotka się z uczestnikami Festiwalu Pyszadło na wystawie swoich prac w mogileńskiej Galerii Lustro.

Wystawa obejmie tylko część z bogatej kolekcji rysunków artysty, powstałych w latach 2019 – 2021, w większości z charakterystycznym dymkiem, które w zabawny i niekiedy ostry, ale zawsze trafny sposób komentują absurdy otaczającej nas rzeczywistości.

Marek Raczkowski niewiele mówi o sobie i swojej twórczości. Krótką notkę biograficzną o nim można znaleźć na stronie internetowej Kwartalnika Przekrój: Od małego rysował nagie kobiety i samochody, dzięki czemu tak wyćwiczył rękę, że na warszawską Akademię Sztuk Pięknych dostał się za pierwszym razem, z kompletem punktów. Jego szwagier był podówczas rektorem, ale to nie ma nic do rzeczy. W 1992 r. zadebiutował jako rysownik prasowy w „Obserwatorze Codziennym”. Później współpracował m.in. z „Życiem”, „Polityką”, „Zwierciadłem”, „Wall Street Journal” oraz pewnym czasopismem francuskim, którego nazwy nie jest w stanie zapamiętać. W 2003 r. dostał nagrodę Grand Press w kategorii publicystyka (sic!). W tym samym roku związał się z „Przekrojem”, a już rok później narysował swojego pierwszego kosmitę. Jak twierdzi, są dwa rodzaje kosmitów – ci podobni do embrionów i ci podobni do ślimaków – i on rysuje wyłącznie tych ślimakowatych. Taki wybór na pewno o czymś świadczy, choć trudno powiedzieć, o czym. Wystawy, nagrody, nagrody, wystawy – dużo tego było, nawet za granicą. Jeszcze niedawno uważał, że jest nieśmiertelny, ale ostatnio zaczął podejrzewać, że kiedyś jednak może umrzeć. Ta myśl nawiedza go zawsze, gdy odchodzi jakiś wielki artysta, niekoniecznie rysownik.

Początek wernisażu w czwartek 27 maja o godz. 18.30 w Galerii Lustro (MDK - Kino Wawrzyn) w Mogilnie.