Po opublikowanej w Biletynie Informacji Publicznej o naborze ofert na rozbiórkę dworca kolejowego Toruń Północ w sieci zawrzało. Budynek, który powstał na poczatku XX wieku znalazł tylu obrońców, że władze Torunia wycofały się z pierwotnego planu - pojawiła się informacja o unieważnieniu zapytania ofertowego na rozbiórkę.

Urząd Miasta jeszcze kilka dni temu twierdził - powołując się na ekspertyzy - że budynek stanowi niebezpieczeństwo. Teraz przedstawiciele magistratu zmienili zdanie. Skąd ten zwrot akcji?

Tego oficjalnie nie wiadomo. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ostatnich dniach w lokalnych mediach pojawiło się kilka publikacji na ten temat. Mieszkańcy w bardzo emocjonalny sposób komentowali kontrowersyjny pomysł. Urzędnicy zapewne wzięli pod uwagę te opinie.

Przypomnijmy, że Dworzec Toruń Północny to stacja, która znajduje się na Chełmińskim Przedmieściu. Ma ona jednak najlepsze czasy zdecydowanie za sobą. Pociągi kursowały tam do końca XX wieku. Teraz ewentualnie pojawiają się tam tylko składy z paliwem.

Budynek Dworca zna każdy okoliczny mieszkaniec, ale raczej nie kojarzy on się dobrze. Aktualnie stoi pusty i niszczeje. W dodatku od czasu do czasu na miejsce wzywani są strażacy, bo dochodzi tam do podpaleń. Tajemnicą poliszynela jest, że na terenie Dworca notorycznie gromadzą się bezdomni.

W 2019 roku Miasto nabyło od PKP prawa użytkowania wieczystego gruntu. Od tego czasu niewiele jednak zrobiło. Urzędnicy zapowiadali nawet, że może tam powstać stacja na Barbarkę czy miejsce rekreacji. Te pomysły zostały jednak schowane do szuflady.